Oksybrazja nazywana jest inaczej peelingiem wodno-tlenowym. Ma ona przede wszystkim złuszczyć martwe komórki skóry, odświeżyć, rozjaśnić, spłycić zmarszczki i pomóc w walce z trądzikiem.
Do skorzystania z zabiegu oksybrazji przekonała mnie koleżanka, która od kilka miesięcy uczęszcza na ten zabieg, Widząc pozytywne efekty u niej i ja postanowiłam spróbować.
Pierwsza wizyta:
Na początek kosmetyczka dokładnie oczyściła moją cerę płynem do demakijażu. Poprosiłam żeby nie usuwała tego z oczu, ponieważ noszę soczewki i nie chciałam żeby były podrażnione. Jak się okazało demakijaż oczu nie jest potrzebny w trakcie zabiegu są one bowiem zasłonięte specjalnymi okularami. Powoduje to, że woda nie dostaje się do oczu. Zabezpieczone zostają również włosy i uszy przy pomocy czepku.
Sam zabieg jest niezwykle przyjemny, bez bolesny i bardzo odprężający. Kosmetyczka na początku zapytała, czy chcę zastosować osybrazję na twarzy, szyję i dekold. Była to pierwsza wizyta więc wybrałam tylko twarz.
Zabieg wykonywany jest urządzeniem, które przypomina długopis. Kosmetyczka nie dotyka twarzy. Strumień wody jest dość intensywny, ale wywołuje przyjemny efekt chłodzenia. Zastosowanie zabiegu na samą twarz trwało około 40-stu minut.
Efekt po zabiegu:
Moje zdziwienie było ogromne kiedy zeszłam z fotela i zobaczyłam swoją cerę. Pory dokładnie oczyszczone, twarz pełna plasku, napięta, zniwelowane niedoskonałości. Mimo młodego wieku zauważyłam nawet minimalne spłycenie normalnie występujących u każdego zmarszczek.
Pani poleciła mi do stosowania po zabiegu kapsułkę z kwasem hialuronowym. Ma ona przedłużyć efekt idealnej skóry.
Cena:
Za zabieg zapłaciłam 79 zł plus 19 zł za kapsułkę. Dziś mija tydzień od zastosowania zabiegu i efekt wciąż się utrzymuje. Zabieg powtórzę jeszcze 2 albo 3 razy, z przerwą około 3 tygodni.
Był to jeden z moich pierwszych profesjonalnych zabiegów w salonie. Muszę przyznać, że efekt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz